cze 05

To już ostatni warsztat

2Za nami ostatnie dwa dni ciężkiej pracy warsztatowej. Tym razem uczestnicy ruszyli w miasto, a filmy, które powstały podczas tej wyprawy, już wkrótce pojawią się na naszej stronie. Jakby mało było wrażeń z okazji Dnia Dziecka nasi uczestnicy przygotowali i przeprowadzili wraz z Lenką Klodovą specjalny warsztat w ramach Poranków Filmowych dla najmłodszych bywalców Centrum Sztuki WRO. I okazało się, że nie ma wieku minimalnego dla sztuki współczesnej, dzieciaki najpierw wykonały swoje lalki, a następnie było przedstawienie – to będzie pokolenie artystów. Uśmiechnięte buzie to wielka nagroda, bardzo dziękujemy za tak pomysłowy prezent! Poniżej kilka zdjęć z tych wydarzeń, a wkrótce także filmy. No i spotykamy się na wernisażu!

1356789101112131516171820

maj 26

Majówka z I&me

1To już kolejne pracowite dwa dni w ramach cyklu warsztatów I&me. Tym razem po krótkiej „rozgrzewce” z charakteryzacji uczestniczy przystąpili do tworzenia ostatecznej wersji lalek, które będą bohaterami ostatnich, czerwcowych warsztatów, a następnie zagoszczą w galerii WRO. Po raz kolejny okazało się, że współczesny artysta musi być multimedialny, nie obca mu zarówno szminka i cienie do powiek, jak i maszyna do szycia. Zobaczcie pierwsze efekty pracy uczestników pod okiem Lenki Klodovej w Galerii U.

2345678101213141516171821222325

kwi 16

Kolejne spotkanie z cyklu I&me

14Za nami kolejne dwa warsztaty. Tym razem było zdecydowanie brudniej, ale zabawa była przednia. Powoli wyłania się kształt tego, co będzie można obejrzeć w czerwcu na końcowej wystawie w Centrum Sztuki WRO. Przed uczestnikami jeszcze sporo pracy. Kolejne spotkanie 10 i 11 maja. Zapraszamy!
Poniżej etapy i efekty ciężkiej pracy twórczej naszych uczestników.111098764321532

mar 19

Pierwsze warsztaty I&me

4Bardzo dziękujemy wszystkim uczestnikom warsztatów oraz Lence za twórczy i aktywny udział w naszych pierwszych spotkaniach. Było intensywnie, pracowicie i każdy mógł się przekonać, że proces tworzenia to naprawdę ciężki kawałek chleba. Powstało wiele prac, a to tylko rozgrzewka i przygotowanie przed kolejnymi etapami pracy, które mamy nadzieję zwieńczymy wystawą w Galerii WRO.
Wkrótce informacje o kolejnym, kwietniowym spotkaniu. Poniżej mała próbka tego, co się działo.

LenkaLenka2356789101112131415171819

mar 03

Warsztaty 8-9 marca

Zapraszamy na pierwszy z cyklu warsztatów I&me.

Odbędzie się 8 marca w sobotę. Rozpocznie się o godz. 10:00 i będzie trwał do około godziny 15:00. Zapraszamy do siedziby Fundacji PozyTYwka, ul. Gajowicka 164/1 – WYSOKI PARTER.

Do zobaczenia!

lut 09

Ostatni warsztat minął tak…

ANS w BWA czyli wypełniamy twórczą przestrzeń.

Ostatnie w tym roku spotkanie z twórcami nowoczesnej sztuki w ramach ANS gościło w zacnych murach galerii BWA. Jak już zdążyliśmy się przyzwyczaić artyści śmiało wkraczali w świat symbolu i wyobraźni żonglując środkami wyrazu, przekraczając powszechne konwencje .

Pierwszym artystą, który pojawił się w BWA był Jerzy Kosałka absolwent wrocławskiej ASP, który w swej twórczości porusza się min. w przestrzeniach medialnych, instalacyjnych, performerskich. Kosałka prezentując swoje prace obalał mit artysty oderwanego od otaczającej go rzeczywistości. Posługują się różnymi środkami wyrazy wchodzi z nią w dialog często stawiając się w roli oportunisty świadomie prowokującego odbiorcę do myślenia. Zachętą do dialogu była min. stworzona przez niego „Pływająca rzeźba homofoniczna” nieprzypadkowo dryfująca we wrocławskiej fosie miejskiej w miejscu spotkań homoseksualistów i nieprzypadkowo ukazująca agentów służb specjalnych śledzących kochające się homoseksualne gołąbki i też nieprzypadkowo zwodowana w momencie sporu o legalność marszów równości. Pracami takimi jak „Jape” , „Polska żułć”, czy „Ubot” umieszczonymi w przestrzeni miejskiej zwracała uwagę na relacje polsko- niemiecki. Artysta adaptuje do potrzeb sztuki także zakorzenione w kulturze masowej butelki Coca-coli przerabiając je na Kosłko-colę, tworząc formy będące wariacją na temat oryginału.
Wreszcie stawia sobie pomniki „Kosałce- naród” czy tworzy „instalacje wodno-elektryczną” na bazie miednicy i żarówki dystansując się od patosu „wielkich galerii” i „wielkich twórców”.

Rogulus czyl Marek Rogulski mówiąc o swoich pracach próbował zaszczepić w zebranych uczestnikach Spokoakdemii sztukę, która inspirację znajduje w podróży do wnętrza ludzkiej duszy. Na początek ujrzeliśmy pracę „krr”, która dla zebranych była tak tajemnicza jak jej tytuł. Dopiero przedstawienie idei w niej zawartej czyli ukazania siebie w stanie uniesienia rozświetliła świat artystycznych poszukiwań twórcy. Jak sam twierdzi akt twórczy jest dla niego przede wszystkim „doświadczaniem poszerzonych stanów świadomości”, „dochodzeniem do świadomości ciała energetycznego”. Podróż po jego twórczości była podróżą pod powierzchnię świadomej egzystencji. Rogulus olbrzymią wagę przykłada nie tylko do artystycznego działania czy instalacji, ale również do ich przygotowania, wykorzystanej do ich stworzenia materii. Każdy składowy element jest sztuką, „eksternalizacją wnętrza”. Znakomitą ilustracją twórczych idei Marka Rogulskiego była praca „Ruchy ciała energetycznego”, która była snem przeniesionym na działanie artystyczne, gdzie artysta łączył się z przestrzenią w której rozgrywał się „sen” przy wykorzystaniu swojego ciała, sprzętu alpinistycznego, budowlanego i biurowego.

Ostatnim wykładowcą piątkowego wieczoru był Rafał Jakubowicz. Poznański artysta nieśmiało rozpoczął swoją część prezentacji mówiąc iż nie ma doświadczenia w przedstawianiu swojej twórczości. Twórczości, która jak się okazało jest twórczością uważnego obserwatora, który ze skrupulatnością archiwisty łączy spostrzeganą współczesną rzeczywistość z symbolami przeszłości. Działając w miejskiej przestrzeni przypomniał poznaniakom funkcję jaką wcześniej sprawowała miejska pływalnia, będąca byłą synagogą. Zrobił to przy pomocy rzutnika, rzucając na frontową ścianę budynku napis pływalnia miejska w języku hebrajskim. Artysta podkreślił wagę jaką przykłada w swojej twórczości do kontekstu wystaw. Jak choćby czyniąc z kartonowych pudełek po lekach wystawę w galerii Foksal, która nawiązywała do ducha tego miejsca oraz związanego z nim przedstawiciela konstruktywizmu Henryka Staszewskiego. Artysta zaprezentował również jedną z bardziej kontrowersyjnych prac ze swojej kolekcji „Arbeitsdisziplin”, wycofaną z oficjalnego obiegu, gdyż nawiązującą do środowiska pracy w jednym z wielkich koncernów samochodowych. Pokazało to nam, iż nowoczesna sztuka, nawet jeśli rzadko gości masmediach wciąż pozostaje ważnym społecznym głosem z którym liczą się nawet światowe korporacje.

Sobotnio-niedzielne warsztaty ponownie przyniosły inspirujące doświadczenia. Wraz z artystami twórczo działaliśmy w przestrzeni miejskiej, przestrzeni galerii BWA, no i oczywiście w przestrzeni wewnętrznej. Do szanownych wykładowców Spokoakademii dołączyli Rafał Bujnowski i Anna Burkiewicz.

Przypominamy o SPOKOFESTIWALU, który odbędzie się już w najbliższy weekend. ZAPRASZAMY.

lut 09

Warsztat III przebiegał tak…

…TWÓRCZY FERMENT W MIESZKANIU GEPPERTA

Prawdopodobnie wszyscy jesteśmy tylko zwykłymi śmiertelnikami

„Prawdopodobnie wszyscy jesteśmy tylko zwykłymi śmiertelnikami”. Ta myśl, tytuł prac i podpis pod miejskimi bilbordami, wiszącymi na ulicach Bielska – Białej, autorstwa Łukasza Dziedzica rozpoczęła nasze kolejne spotkanie z nowoczesną sztuką i stała się symboliczną parafrazą kolejnego weekendu z ANS. SpokoAkademia miała zaszczyt gościć twórców, dla których wspólnym mianownikiem zdaje się być zacieranie granic pomiędzy sztuką a codziennym życiem, pozbawianie sztuki patosu, jednocześnie nie pozbawiając jej symbolu. Obok wspomnianego wyżej Łukasza Dziedzica, były to Czeszka Lenkę Klodovą oraz Kanadyjka Tanya Mars. Skoro wszyscy jesteśmy „zwykłymi śmiertelnikami” to też wszyscy jesteśmy „zwykłymi twórcami” zdawały się krzyczeć ściany podejmującego nas Mieszkania Gepperta.

Łukasz Dziedzic prezentował nam dokonania swoje oraz grupy związanej z Cieszyńską galerią SZARA. Mogliśmy zobaczyć outdorowe prezentację bilbordów przedstawiających fotografie wnętrz mieszkania oraz zatrzymanych w czasie codziennych scen z życia autora i jego rodziny. Opatrzone wyżej wymienionym hasłem „Prawdopodobnie wszyscy jesteśmy tylko zwykłymi śmiertelnikami” konfrontowały widza z refleksją nad kreacją i charakterem najbliższego środowiska tak domowego jak i miejskiego. Środowisko, a nawet poszczególne jego elementy w pracach Łukasza Dziedzica zyskują tożsamość, są w dialogu z człowiekiem, w emocjonalnej relacji z nim. Przykładem może być wideoinstalacja „Sofa Sutra”, która była swoistą modlitwą do sofy. Wśród wielu zaprezentowanych przez autora prac własnych i prac swoich przyjaciół na szczególną uwagę zasłużył cykl pochodzący z podróży grupy do Skandynawii „Kolonizacja-polonizacja”. Zwraca on uwagę, iż wraz z ludźmi emigrują, podróżują ich przedmioty, ich środowisko. I tak między innymi cieszyńska grupa ozdabiała ściany odwiedzanych miejsc zdjęciami polskich bankomatów, gaśnic, telefonów w skali1:1.

Lenka Klodova sama o sobie mówi, że „ nie potrafi oddzielić normalnego życia od swojej sztuki, co postrzega jako interesujące, smutne i śmieszne”. Niezwykle ujmująca i prezentująca nam swoje prace ze sporą dozą nieśmiałości Czeszka w swojej twórczości jest odważna i bezpruderyjnie porusza wątki związane z kobiecością, seksualnością, partnerstwem czy rodziną. Przenikanie się tych wątków, a także form wyrazu zaobserwować mogliśmy w przeglądzie prac dla których punktem wyjścia były modelki pozujące do pism pornograficznych. Autorka zestawia ich agresywną seksualność z matczynymi odczuciami wobec nich. Czyni to ubierając je farbami w ludowe, czeskie stroje, kładąc do dziecięcych łóżeczek bądź formując z nich nowe byty w postaci zwierzątek orgiami. Kobieta jej codzienność, jej kulturowe wyobrażenia pojawiają się także w działaniach Lenki Klodovej, na przykład w przemieszczaniu, a właściwie czołganiu się w stroju Syreny po wakacyjnym kurorcie czy też próbie znalezienia alternatywy dla golenia nóg w postaci kreacji na nich przeróżnych fryzur.Autorka dotyka spraw codziennych, a jednak nie eksponowanych i z tej intymności zdaje się robić sztandar. Niczym ekshibicjonista z zaskoczenia pokazuje swój brzuch w 9 miesiącu ciąży w praskich parkach, zagląda do górniczych szafek zamkniętej kopalni, wypełnionych pornograficznymi zdjęciami i umieszcza tam kobiecego manekina. Z menstruacji czyni feministyczną manifę. Jednak w tym przekraczaniu granic intymności jest poszukiwanie sedna, czemu wyraz autorka dała pokazując nam na koniec, stworzony na wzór Stonehenge, monument mieszczący się na przedmieściach Pragi układający się w nakaz „Kochaj”.

Kiedy w Mieszkaniu Gepperta pojawiła się Tanya Mars od razu swą niebywałą charyzmą i humorem zjednała sobie zebranych. Feminizująca artystka performance i video zabrała nas w podróż w czasie do samych początków performancu w których aktywnie i nieco z przypadku uczestniczyła. Ta forma twórczości w Tany Mars rodziła się na pograniczu rzeźby, mody, teatru, ewoluując, sięgając po różne środki wyrazu, a także po widza jako współkreującego dzieło. Autorka prezentowała swoje wczesne prace(lata 70/80), jak kolekcję mody przewidzianą dla penisów, czy też monumentalną instalację nawiązującą do przenikania się indywidualnych lęków oraz lęków całego społeczeństwa, atomowej anihilacji. Nowsze prace Tany Mars, pokazywane na spotkaniu Spoko Akademii odważniej sięgają po widza jako uczestnika sztuki. Jak choćby projekt jedzenia przez autorkę ogromnej ilości tortów przy stole zastawionym zastawą dla wielu osób w różnych publicznych miejscach. Nie dzieląc się z przechodniami, konsumując przez wiele godzin, a później walcząc z nudnościami i bólem żołądka, autorka czyni refleksje nad dzisiejszymi wymiarami konsumpcji.

Różne wymiary sztuki prezentowane przez autorów potwierdzały prawdopodobieństwo bycia zwykłymi śmiertelnikami jednocześnie przewrotnie mu zaprzeczając i szukając niezwykłości i tego co ponad czasowe, ponad śmiertelne. Swoimi działaniami powodowali twórczy ferment, który pozwala na postawienie znaku równości pomiędzy życiem, a sztuką czyniąc ze „zwykłych śmiertelników” „zwykłych twórców”.

PS. Warsztaty jak zwykle miodne, poszukujące, przestrzenie własne i miejskie, mistrzowie i uczniowie we wspólnych działaniach.

Dziękujemy i zapraszamy.

lut 09

Warsztaty muzyczne wyglądały tak…

Podróże po świecie nowoczesnej sztuki wiodą nas do rejonów i zjawisk wszelakich. Tym razem na Spoko Akademiowym dukcie daliśmy się osnuć czarodziejskiej mgle muzycznych fascynacji. Było to doświadczenie wyjątkowe i ożywcze zwłaszcza w kontekście śpiewających głów estradowej powszechności.

Preludium dla weekendowych doświadczeń było spotkanie z kompozytorem, dyrygentem, wykładowcą Akademii Muzycznej we Wrocławiu Robertem Kurdybachą. Ukazał spojrzenie na muzykę i jej kompozytorów, które ewoluuje wraz z poznawaniem towarzyszących im kontekstów. Rola słuchacza pragnącego obcować z dziełem w pełni okazuje się rolą poszukiwacza, odkrywcy. Robert Kurdybacha uchylił przed nami tajemnice dzieł min. Pendereckiego czy Lutosławskiego gdzie każdy dźwięk jest kluczem do ich biografii, historii kultury czy historii kraju. Obudził w nas archeologów-melomanów, uwrażliwił na poszukiwanie muzyki w której poza kolorową okładką płyty jest jakaś głębia.

Kolejnym znamienitym gościem Spoko Akademii był kompozytor Stanisław Krupowicz. Jeśli ktoś miał nas zabrać na wyprawę po prawdziwie nowoczesnej sztuce to właśnie on. Stanisław Krupowicz twórca i znawca muzyki komputerowej zaprezentował stosunkowo młodą i wciąż rozwijającą się koegzystencję człowieka i komputera w świecie muzyki. Zetknęliśmy się z niesamowitym przenikaniem się emocji, warsztatu i talentu człowieka z precyzją, szybkością i nieograniczoną ilością grających palców komputera. Czy człowiek i maszyna będą ze sobą rywalizować ?, Czy komputer posiądzie wrażliwość i inteligencję człowieka pozbawiając muzyków zajęcia? Czy też możliwe będzie stworzenie nowej jakości w muzyce, odkrycie nieznanych dotychczas obszarów gdzie człowiek i maszyna będą wspólnie działać na rzecz sztuki?

Muzyka tworzy emocje i wyraża je, muzyka maluje w naszej świadomości obrazy, przywołuje określone wspomnienia, wiąże się z miejscami, zdarzeniami, ludźmi, czasami. Wpisana jest w zbiorową świadomość i nieświadomość od zarania dziejów. Taką cenną lekcję mogliśmy odebrać od kompozytora, twórcy i znawcy muzyki filmowej i teatralnej Zbigniewa Karneckiego. Lekcji tej towarzyszyła nie tylko płynąca z głośników muzyka, ale również skojarzone z nią na zawsze klasyczne sceny z historii kina. Przykład przypominający iż dźwięk jest wszechobecnym towarzyszem naszego życia i naszej kultury, a także duszą dla dziewiątej muzy- filmu.

Sobotnie warsztaty inspirujące, twórcze i ukazujące nowe horyzonty…kto był wie…

Serdecznie dziękujemy Akademii Muzycznej we Wrocławiu za gościnność, znamienitym przewodnikom po świecie muzyki za inspirującą podróż, a także wszystkim uczestnikom Spoko Akademii.

Muzyka jest wokół nas, muzyka jest w nas.

Pozdrawiamy i zapraszamy na kolejne spotkania z Akademią Nowej Sztuki czyli Spoko Akademią.
Trzymajcie rękę na pulsie, to znaczy- wchodźcie na naszą stronę www, wypatrujcie kolejnych spotkań, poznawajcie artystów

HEJ

lut 09

Spotkanie z Arturem Żmijewskim

Już pod nową nazwą Fundacja PozyTYwka (dawniej SUPER-ego) zapraszamy na spotkanie autorskie z twórcą video, filmowcem, Arturem Żmijewskim
zaliczanym do najważniejszych twórców tzw. nurtu krytycznego- artystą radykalnym, współredaktorem Krytyki Politycznej, autorem manifestów, publicystą, silne związanym ze środowiskiem warszawskiej lewicy.
O swoich, pełnych kontrowersji realizacjach, mówi, że stoją na pograniczu fabuły i dokumentu, noweli i reportażu.
Najbardziej znane prace to: KR WP, BEREK, POWTÓRZENIE, LEKCJA ŚPIEWU. W 2006 roku reprezentował Polskę na Biennale w Wenecji.

27 lutego godzina 17.00 do 20.00 – wykład połączony z prezentacją, miejsce:
Kino ACF Dworcowe, ul. Piłsudskiego 105, Wrocław

28 lutego godzina 10.00 do 16.00 – warsztaty, miejsce: Galeria Miejska,
ul. Kiełbaśnicza 28, Wrocław

WSTĘP WOLNY
Serdecznie zapraszamy!
W razie pytań, prosimy o kontakt.

Fundacja PozTywka (dawniej SUPER-ego)
071 338 30 03
kom. 608-667-154